Friday, 22 March 2013

I wreszcie Syphon.


Pamiętacie, jak ostatnio byłam w Piece of Cake i spróbowałam kawy z Chemexu? I jak obiecałam sobie, że przy okazji kolejnej wizyty spróbuję kawy z Syphonu? A więc dziś nastał ten dzień - kolejne, nowe oblicze kawy w mym kubku. 

No to podgrzewamy i zaparzamy. Syphon.

















Tylko że - oops! Nie zapamiętałam ziaren, które Ania mi zaparzyła... Miałam dwie do wyboru i chyyyyba, padło na Kenyę. Była taka esencjonalna. Niemalże jak herbata, lecz z silniejszym charrrakterem. Pyszna. A do kawy - lembas! Nareszcie. Od dawna już wiedziałam, że Piece of Cake miewa na ladzie lembaà la Kukbuk i zawsze byłam ciekawa, jak smakuje w wydaniu Ani. Sama piekłam to ciasto wielokrotnie, i miałam potrzebę porównania. 

Lembas Ani.


















Ciasto było przepyszne. Nieco inne, niż moje - nie lepsze, nie gorsze - inne. Miało dużo białej czekolady, czego brakowało u mnie, a co teraz uważam za fantastyczny dodatek, i było pieczone w innej foremce, okrągłej, w przeciwieństwie do mojej - keksowej.
Yum!


Sunday, 10 March 2013

Pulla - fińskie bułeczki z kardamonem


Jeszcze w piecu, ale zapach już się roznosił.

Stygną.


I już jemy, popjając kakao.

Saturday, 2 March 2013

Weranda na Śwętosławskiej w Poznaniu


Słynny "werandowy" sernik.



Zielona herbata z konfiturą pomarańczową.


Śliczna.

Talerz dodatków.

Grzanki z serem brie i miodem.

Thursday, 28 February 2013

Buła i kawa w Piece of Cake. I brownie na wynos.



Kolorowy Poznań
Palona zaledwie 2 tygodnie temu, ojej!
Do Piece of Cake zamierzałam wybrać się już od dawna. A o istnieniu tego miejsca dowiedziałam się będąc jeszcze w Londynie. Kiedy kupiłam już bilety lotnicze do Polski, rozpoczęłam "googlowanie" Poznania szukając miejsc specjalizujących się w zaparzaniu najprawdziwszych z kaw. Dobrych kaw. I tak, od lnku do linku, trafiłam na stronę FB Piece of Cake. Cudne zdjęcia cudnych ciast oraz wzmianki o niszowych "fasolkach" kawowych. I śliczna parka właścicieli - Ania i Kuba.

Moja pierwsza kawa z Chemexu.


















Dowiedziałam się też, że mogę się w PoC napić kawy z chemexu, syphonu i mojego ulubionego AeroPressu. 


Futu tu jest.












Aero mam w domu, padło więc dziś na chemex. Syphon pozostawiłam na kolejną wizytę. A ponieważ zbliżała się pora tzw. lunchu, zamówiłam też ciepłe buły (wypiekane na miejscu przez Kubę) nadziane Lazurem, grillowaną cukinią i rukolą. Mniam.


Pyszne, przepyszne buły.


















Buły były dwie i ogromne, więc poprosiłam Anię o zapakowanie jednej na wynos. Zjadłam później w pociągu. Wzięłam też na wynos brownie. Zjadłam już w domu, po kolacji. Brak słów, takie było pyszne.

Rozpusta.

Saturday, 23 February 2013

Uwielbiam brukselkę


I to bardzo. Dzisiaj więc na stole wylądowała pyszna tarta z brukselką, suszonymi pomidorami i porami przygotowana prawie w całości według przepisu Ani Włodarczyk, "właścicielki" bloga Strawberries from Poland (cebulkę zastąpiłam spażonym porem - spażyłam, aby go nieco podgotować i pozbawić zbyt ostrego smaku).






Friday, 22 February 2013

Już jest! Kukbuk - numer 2


Na początku tygodnia dowiedziałam sięże dzisiaj ma ukazać się drugi numer Kukbuk'a. Już w środę podjechałam rowerem (tak, pomimo śniegu cały czas pedałuję!) do naszego cenrtum handlowego, gdzie znajduje się dział z prasą, jeden z lepiej wyposażonych w mieście i jedyny, gdzie wpadł mi w ręce numer 1, aby upewnić sięże panie sprowadzą. Sprowadziły. Yay!


Jedzenie i czytanie pism kulinarnych, o tak! (tu sałatka z kaszy jaglanej z prażonymi pestkami sezamu białego i czarnego; z pieczoną papryką, bakłażanami i pieczonym pomidorem (polskim!); z marynowanym serem dojrzewającym z ulubionego gospodarstwa ekologicznego pana Mariana Nowaka z Grabowa. Ser zamarynowałam sama na kilka godzin przed jedzeniem - olej lniany, prażone i rozkruszone ziarna kolendry i kuminu rzymskiego, chilli i sól).


Thursday, 21 February 2013

Ależ to ciasto jest pyszne! Lembas (à la Kukbuk)


Do upieczenia tego ciasta zabierałam się ok 2 miesięcy, mniej więcej tyle czasu temu po raz pierwszy kupiłam magazyn Kukbuk (obecnie jeden z ulubionych), w którym to zamieszczony był przepis na Lembas, aka chlebek elficki. Tymże przysmakiem bohaterowie "Władcy Pierścieni" mieli pokrzepiać się podczas długich wojaży. I słusznie, bo Lembas napakowany jest bakaliami, orzechami i czekoladą, które dodają sił i wigoru.
A więc dziś upiekłam. I - ojej - jaki ten Lembas przepyszny. Taki, ot, niepozorny bakaliowy bochenek, a jednak... Tyle smaków, tyle chrupania, tyle "czekoladowości" i waniliowych nut. Wspaniały do popołudniowej kawy, tudzież herbaty i doskonały do szklanki zimnego mleka tuż przed snem...





Jedyne co zmieniłam, to to że zastąpiłam skórkę pomarańczową mieszanką żurawiny i mango ze słoiczka, takiej mikstury którą kupiłam w sklepie z herbatami i której można właśnie używac do słodzenia herbat lub jako dodatku do ciast i innych deserów. Przeciwko skórce nic nie mam, ale te dostępne w moim mieście mają więcej konserwantów w składzie niż samej skórki, więc wybrałam naturalną żurawinę i mango. I zamiast serka waniliowego dodałam serka śmietankowego i ekstraktu z wanilii. Reszta - jak w Kukbuku.